Angielski z Misią, Kociem i Gają – czyli język (nie całkiem) bez sierści
- Paula Biez
- 11 cze 2025
- 2 minut(y) czytania

Jeśli zastanawiasz się, jak wyglądają lekcje angielskiego u mnie — mogę zdradzić jedno: na pewno nie uczysz się sam. Towarzyszą nam bowiem nie tylko podręczniki i dobre słowa, ale też... trójka wyjątkowych futrzaków.
Poznaj moich pomocników:

🐱 Misia – subtelna, ale stanowcza. Uwielbia pojawiać się w najmniej spodziewanym momencie i wachlować ogonem niczym sceniczna gwiazda. Szczególnie wtedy, gdy akurat próbujesz zapamiętać trzeci warunek okresowy.

🐱 Kocio – dumny kocur z zasadami. Głaskanie? Tylko wtedy, gdy on wyrazi zgodę. Czasem śpi, czasem wpatruje się z góry jak król językowego królestwa.

🐶 Gaja – moja husky dziewczyna. Ma dobre serce, kocha wszystkich i bardzo często kładzie się niedaleko, gdy prowadzę zajęcia. Potrafi rozładować napięcie samą swoją obecnością.
Lekcje z domowym klimatem
Zajęcia prowadzę w spokojnym, przyjaznym otoczeniu — to domowa przestrzeń, gdzie można mówić swobodnie, popełniać błędy bez stresu i naprawdę być sobą. A futrzani towarzysze? Nie przeszkadzają w nauce – raczej pomagają rozluźnić atmosferę.
Nie da się ich „ukryć na czas pracy” – są częścią mojego życia, a moja przestrzeń do nauki to też ich dom. I choć wiem, że nie każdemu to odpowiada – wierzę, że dla wielu osób to właśnie ta prawdziwość i ciepło stanowią wartość.
Dlaczego o tym piszę?
Bo zależy mi na tym, żeby moi uczniowie czuli się u mnie dobrze – i wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Jeśli lubisz język, domowy klimat, herbatę i mruczenie w tle – będzie Ci tu dobrze. Jeśli natomiast szukasz sterylnej ciszy i idealnego porządku – szczerze uprzedzam: Gaja czasem westchnie, a Misia może przejść przez pokój jak królowa.
A Ty?
Czy Twój pies lub kot też „pomaga” Ci w pracy lub nauce? A może papuga poprawia Twoją wymowę? 😊Podziel się w komentarzu – z przyjemnością poznam Twoich futrzastych (lub pierzastych!) towarzyszy!


Komentarze